• Wpisów: 29
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 60 dni temu, 22:03
  • Licznik odwiedzin: 5 793 / 608 dni
 
youredead
 
Duszyczka ognia :×: Hej.  Mieliście tak kiedyś, że gdzies tam zatraciliscie siebie? Mogło mieć na to wpływ wiele czynników, między innymi zmiana otoczenia. I nagle zaczynacie zastanawiać który moment był tym przełomowym. Czy to stało się dlatego żeby dopasować się do otoczenia? Żeby nie musieć się już czuć innym, żeby mieć z kimś o czym rozmawiać, a nie stać cicho z boku bo nie masz nic ciekawego do powiedzenia. Ale nie da się rozmawiać o rzeczach które Cię kompletnie nie interesują. Możesz oklamywac ludzi dookoła, ale siebie nie oszukasz. Udawanie kogoś kim nie jesteś nie uratuje Cię przed samotnością, bycie dumnym z właśnie tego jaki jesteś-owszem.

Do Anglii wyjechałam 3 lata temu i musze powiedzieć ze przez te 3 lata ogromnie się zmieniłam. Z dziewczyny, która kochała koncerty, stałam się klubowiczka, chociaż kiedyś klubów unikalam jak ognia. Nie sądziłam ze mogę tam czegokolwiek szukać. Wolałam domówki, ogniska,  festiwale i cenilam sobie przyjazn, podczas gdy teraz stronie od ludzi, ciężko mi komukolwiek zaufać, nie przywiązuje się i trzymam się z boku.

Jeszcze 3 lata temu towarzyska nastolatka z gronem świetnych przyjaciół, mająca niesamowite zainteresowania, teraz leży całe dnie w łóżku i jest najnudniejszą osobą z jaką mam konieczność przebywać. Jak do tego doszło? Nie mam pojęcia. Brak ludzi z podobnymi zainteresowaniami, ludzie ciągnący na dno, bariera językowa z którą przyszło mi walczyć każdego dnia. W ostateczności nie wiem kim jestem, co lubię, co sprawia mi przyjemność. Nie mogąc rozwijać swoich zainteresowań duszę się.  A nieświadomie próbując się w jakimś stopniu przypodobać się innym wychodzi z tego szambo.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Tak, kiedyś też tak miałam, że od pewnego momentu wycofałam się z życia i zamknęłam w sobie. Trafiłam w takie środowisko w którym czułam się obca, ale nie miałam na tyle odwagi aby mocno złapać się tego, co mnie tak naprawdę pociągało. Z biegiem czasu zapomniałam o tym, co lubię i zaczęłam się przejmować innymi... Ale teraz moje życie wygląda zupełnie inaczej, odnalazłam zajawkę i nie boję się ruszyć w świat.
    Rozumiem Twoją sytuację, sama też mieszkałam za granicą. Źle czułam wśród obcych ludzi, nikt nie rozumiał ani mnie, ani problemów z jakimi się zmagałam (ja sama też nie byłam ich świadoma tak naprawdę). Może faktycznie odnalezienie bratniej duszy mogłoby Ci pomóc w odnalezieniu siebie i przepracowaniu tego, co w Tobie siedzi? Wydaje mi się, że jednak nie warto się zamykać w sobie... Przynajmniej z mojego doświadczenia.
     
  • awatar
     
     
    Keight
    Mieliśmy tak po drodze, ale daj sobie czas na odnalezienie siebie.